Dwie Córki

Dwie Córki

środa, 8 kwietnia 2015

Akcja #nicminiewisi - wywiad z ortopedą dziecięcym



Pani doktor Katarzyna Płocieniak 
- ortopeda dziecięcy


1) Jest Pani lekarzem ortopedą z wieloletnim doświadczeniem. Co skłoniło Panią do szerszego zainteresowania tematem chustowania? Obserwujemy nową modę na noszenie dzieci, czy może jest to temat znany Pani od lat?

Z chustami spotkałam się po raz pierwszy 9 lat temu, podczas mojej szkoły rodzenia. Ponieważ ortopedzi są zwykle bardzo konserwatywni i "przeciw" takim nowinkom, nieco przekornie zaczęłam interesować się tematem. Wtedy chusty i nosidła ergonomiczne dopiero wchodziły na nasz rynek, trudno je było zdobyć. Czy to moda? Na pewno chusty są teraz łatwiej dostępne, ale również rodzice szukają nowych, wygodnych i bezpiecznych rozwiązań w opiece nad dziećmi. Sama jestem "chustowa", często więc chustowi rodzice do mnie przychodzą. To tak jak z kupnem nowego samochodu - zauważamy, że na ulicy jeździ ich więcej.

2) Kiedy możemy zacząć nosić dziecko w chuście? Wielu rodziców odkłada ten moment ze względu na strach - boją się że zrobią małemu człowiekowi krzywdę. Czy słusznie?

Dziecko można bezpiecznie nosić od pierwszych tygodni/miesięcy. Prawidłowo zawiązana chusta zabezpiecza kręgosłup. Bardzo pomocni bywają Doradcy Chustowi, którzy mogą przyjechać do naszego domu i nauczyć jak prawidłowo posługiwać się chustą. 

3) A jeśli chodzi o nosidła? Wiele firm sygnuje swoje produkty mianem "ergonomiczne" - czy to jedyny słuszny wyznacznik bezpieczeństwa i synonim prawidłowego noszenia? W jakim wieku dziecko może być noszone w nosidle i jakie są cechy dobrego nosidła?

Nigdy nie mówię rodzicom jakiej firmy nosidło mają kupić - na rynku jest dużo firm produkujących nosidła. Na pewno należy zwrócić uwagę na panel podtrzymujący pupę i jego szerokość. W nosidle nosimy dzieci, które siedzą samodzielnie! Dobrze, jeśli jest miękkie i przylega do ciała dziecka. Ergonomiczność odnosi się do zastąpienia pasów nosidła klamrami. Spotykając się z rodzicami pokazuję im co znaczy "ergonomia". Tak jak podczas leczenia dysplazji uczę w jakiej pozycji mają być nóżki ich pociech. Widzę brzdące co kilka tygodni, one rosną i bez przestawienia rozwórki leczącej wraz ze wzrostem dziecka możemy uzyskać pogorszenie lub w najlepszym przypadku brak poprawy stanu zdrowia.

4) Czy noszenie dziecka przodem do świata niesie za sobą jakieś zdrowotne konsekwencje?

Nie zalecam noszenia przodem do świata - biodra nie są ustawione prawidłowo, bardzo często dziecko jest noszone w pozycji "siedzącej", a jak wiadomo sadzanie małego dziecka może powodować późniejsze wady postawy, "odginanie" się żeber na zewnątrz, brak rozwoju prawidłowych wzorców ruchowych. Ponadto dziecko wystawione na szereg bodźców zewnętrzych nie ma możliwości skorzystania z dobrodziejstw noszenia, czyli wtulenia się w rodzica oraz wyciszenia.

5) Czy istnieją bezwzględne przeciwwskazania, kiedy nie można nosić dziecka w chuście ani w nosidle? Jeśli tak to jakie?

Tak - zwichnięte lub dysplastyczne biodro, bo takie musimy leczyć, a nie chustować. Ale chustowanie może być wspaniałym działaniem wspomagającym. Pamiętajmy również, że chusta nie zastępuje wizyty u lekarza ortopedy i wykonania przesiewowego badnia USG bioder.

6) Wózek kontra chusta - czy ścisłe przywiązanie dziecka do rodzica ogranicza rozwój mięśni, umiejętności motorycznych lub równowagi?

Nie ogranicza, lecz też nie rozwija. Ale przecież nie nosimy ani nie wozimy dzieci 24h/dobę. Pamiętajmy, że podstawową pozycją dla dziecka jest pozycja na brzuszku - to w tej pozycji rozwija się prawidłowo, z tej pozycji pełza, czworakuje, siada, wreszcie staje i zaczyna chodzić.

7) Czy efekty nieprawidłowego noszenia dziecka widać od razu? Mam tu na myśli sytuacje, w których rodzice nieprawidłowo nosili dziecko, a ono teraz "ma dwa lata i nic mu nie dolega" albo "nosili krótko i sporadycznie, więc na pewno mu nie zaszkodzili".

Pozycja noszenia dziecka brzuszek do brzuszka na tzw. "żabę" jest dla dziecka najlepsza pod względem rozwojowym i fizjologicznym, i tutaj po prostu nie ma co dyskutować. Natomiast noszenie przodem do świata, czy też na zbyt wąskim panelu sztywnego nosidła zawsze powoduje przechylenie się dziecka na którąś stronę. Ono po prostu nie jest stabilne. Nie pozostaje to bez konsekwencji w dalszym rozwoju brzdąca. Natomiast wszelkie wady postawy ujawniają się w wieku 4-5 lat, a najczęściej dopiero w wieku szkolnym. Nie można więc wcześniej jednoznacznie stwierdzić, że nieprawidłowe noszenie nie odcisnęło się negatywnie na rozwoju naszego dziecka.


Dziękuję za rozmowę! Myślę, że sporo wątpliwości zostało rozwianych. Jeśli uważacie tak samo jak ja - podzielcie się tym wywiadem z innymi, udostępniajcie, niech idzie w świat! I niech już nic nie wisi.

PS. Pani doktor zgodziła się na drugi wywiad, w którym znajdą się pytania Czytelników, czyli Was! Myślcie więc co chcielibyście się jeszcze na temat noszenia dzieci dowiedzieć i piszcie w komentarzach.

8 komentarzy:

  1. Czuję troszkę niedosyt :). Przy "drugiej" akcji poproszę o obszerniejszy wywiad! :D
    np. jak długo można nosić dziecko w ciągu dnia? (tak, tak.. my już o tym rozmawiałyśmy ;), ale myślę, ze innych też to ciekawi), pewnie przyszłoby mi do głowy jeszcze kilka pytań ale muszę Młodego wyplątać z chusty ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że odpowiedź znajduje się w punkcie 6 :) Możemy zrobić jeszcze jeden wywiad za jakiś czas i mogę w nim spisać wszystkie Wasze pytania. Natomiast teraz skupiłam się mocno na negatywnych aspektach nieprawidłowego noszenia :)

      Usuń
    2. Podpisuję się pod pytaniem :)
      Czy można przesadzić z noszeniem dziecka jednorazowo?

      Usuń
  2. Tak jak już pisałam na insta - nasze przygoda z nosidłem (Tula) zaczęła się, gdy córka w wieku 6 miesięcy miała zdiagnozowaną dysplazję (przemilczę wcześniejsze "niedopatrzenie" lekarza) i założoną ortezę Tubingera. Pojawił się problem wyjścia z domu - w ortezie mała nie mieściła się ani do gondoli, ani do spacerówki, a musiała ją nosić 23h/dobę. Ekspresowo kupiłam więc Tulę i niezaprzeczalnie nas uratowała! Niestety, po zdjęciu ortezy okazało się, że Tula nie jest już wskazana, ponieważ Nina ma bardzo silny nawyk złego ustawienia nóżek, do tego doszło obniżone napięcie i wrodzona wiotkość. Przez złe raczkowanie (spowodowane ortezą, a raczej będące jej konsekwencją) wykoślawiły jej się stópki i tak po nitce do kłębka... :(
    Także Tula leży i łudzę się, że może kiedyś będę mogła drugie tulić :)
    Swoją drogą też chętnie zadałabym kilka pytań Pani dr :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale historia... będziesz mogła, na pewno!!! :*
      pani doktor zgodziła się na pytania czytelników - więc zbieraj myśli i pisz, zrobimy kolejny wywiad :)

      Usuń
  3. Hej:) Podpytaj proszę o te plecaki na stelażu, bo widziałam na FB jak ostatnio ktoś o tym pisał z lekkim oburzeniem (przynajmniej ja takie wrażenie odniosłam), że to nie chusta i nosidło miękkie, a akcja wyłącznie ku temu jest. Ale to nadal noszenie jakby nie było ;) Jaki wiek jest odpowiedni na takie plecaki, czy wystarczy, że dziecko już samodzielnie siedzi, chodzi... ect.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy asymetria albo problemy z napięciem mięśniowym są przeciwwskazaniem? Z kim się w takim przypadku konsultować w celu instruktażu noszenia? Czy w takich przypadkach lepiej nosić w chuście, niż na ręku (bo wiadomo, że dziecko nie będzie ciągle leżeć samo)?

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy te wygiete zebra ku przodowi da sie jakos "naprawic", leczyc by wrocily do naturalnego ksztaltu u dwulatka??? Jesli tak to w jaki sposob jakie cwiczenia czy srodki???

    OdpowiedzUsuń