Wygląda tak:
Ma dwie nogi, dwie ręce, jedną głowę i zadarty nosek. Jest piękne, pachnące i tak cudownie spokojne. Nikt mu nie przeszkadza w odpoczywaniu po ogromnym wysiłku. Leży sobie golutkie z matką, blisko, otoczone miłością.
To zdjęcie Dalii chwilę po porodzie. Ciężko mi je umiejscowić w czasie, bo on wtedy zwyczajnie się zatrzymał. Minuty przechodziły w godziny, godziny w dni i noce. Leżałyśmy razem w centrum dowodzenia, gdzie donoszono nam wszelkie potrzebne rzeczy. Opuszczałam je tylko na wizyty w toalecie. Cycki bolały, zmęczenie dawało się we znaki, łokcie i kolana miałam zdarte i obolałe, a poza tym połóg pełną gębą. Ale... było warto <3
Kocham Cię, córko nr 2. Nawet nie wiesz jak bardzo!
Matko nie narażaj mnie na takie emocje z rana! mam ciaryyyy...
OdpowiedzUsuńTak mi się marzy poród domowy... :(
OdpowiedzUsuńTak mi się marzy poród domowy... :(
OdpowiedzUsuń