Dwie Córki

Dwie Córki

czwartek, 2 czerwca 2016

Żłobek od kulis


Od stycznia 2016 moja młodsza córka chodzi do żłobka. Wybrałam placówkę niepubliczną z dofinansowaniem. Kto śledził nasz facebookowy fanpage ten wie, że serce mi pękało, i że ciężko przechodziłam adaptację (JA - słowo klucz).

Ten post będzie rzeczowo podchodził do tematu "Jak wybrać dobry żłobek?". Natomiast jak przeżyć pierwsze dni i jak się przygotować do oddania dziecka na kilka godzin dziennie, napiszę w osobnym poście.

Pracowałam nad nim bardzo długo, w dodatku we współpracy z prezesem Stowarzyszenia Wrocławskich Żłobków Niepublicznych, panią Ewą Piejko. Chciałam podejść rzetelnie do tematu, a czy mi się udało - dajcie znać w komentarzach.

Aktualnie trwa rekrutacja do żłobków, wiec myślę, że to dobry moment na publikację. Ilu z Was zastanawia się czy posłać swojego dzidziusia? A ilu nie zastanawia się tylko musi, bo musi wrócić do pracy? Dużo. Wiem. Pisaliście do mnie na Fb. Dzieci potrzebują przytulania i obecności rodzica, ale potrzebują też jeść. I jeśli rodzic musi wrócić do pracy, to... musi.



>>Jak wybrać DOBRY żłobek? <<



Podobno jest to łatwe, tylko trzeba zainteresować się głębiej tematem. Często jedynym kryterium jakie przyjmujemy w poszukiwaniach jest odległość. Czasem są dwa - odległość i cena. Natomiast na "dobry żłobek" składa się tak wiele czynników, o których założę się, część z Was nawet nie słyszała.



Odległość

W tej rekrutacji nie ma już kryterium odległości od miejsca zamieszkania, można więc wybrać dowolny żłobek. Gdzie? Najlepiej blisko pracy, a nie domu. Dlaczego? Bo lepiej, żeby dziecko było w żłobku dziewięć godzin i spędziło z rodzicem dodatkową godzinę w samochodzie/ autobusie/ tramwaju śpiewając piosenki podczas stania w korku, czy rozmawiając o tym jak minął dzień, niż żeby było w żłobku o godzinę dłużej.



Placówka

Obowiązkowo trzeba ją odwiedzić i sprawdzić jak wygląda. Proste, prawda? Należy sprawdzić jak wygląda szatnia, plac zabaw (czy w ogóle jest!), czy wejście do budynku jest zabezpieczone kodem lub kartą wstępu. 


Nasz żłobek ma takie karty i nawet mamy obowiązek raportować przyprowadzenie i odebranie dziecka. Dzięki temu jest stały monitoring pobytu dziecka w placówce. Są także kamery.


Jak już będziecie zwiedzać to koniecznie przypatrzcie się, czy po prostu jest... czysto. W środku, w obejściu, w jakim stanie jest teren dookoła placówki. I tu oczywiście nie mam na myśli zwiedzania jadalni zaraz po posiłku dzieci ;) 

Podczas odwiedzin bądźcie świadomi, że nie wejdziecie do sali zabaw dzieci. Powód jest prosty - to stresuje dzieci i naraża na infekcje. Powinniście natomiast mieć możliwość stanąć w drzwiach, popatrzeć przez okno, czy wejść razem z dzieckiem podczas pierwszego dnia adaptacji. WAŻNE: żłobki powinny mieć okres adaptacyjnyCzyli czas kiedy rodzice mogli wejść do sali z dzieckiem, co najmniej pierwszego dnia. Żeby dziecko miało możliwość poznać otoczenie z mamą, a nie być wrzucone od razu na szeroką wodę w nowe miejsce i zostawione. I żeby ten okres adaptacji był przemyślany - żłobek musi mieć plan, procedurę przeprowadzania adaptacji. Rodzic musi czuć wsparcie. Układ nerwowy dziecka nie jest jeszcze rozwinięty i dawkowanie wrażeń jest bardzo istotne. Jeśli żłobkowi wszystko jedno, czy dziecko pierwszego dnia zostaje na godzinę czy dziesięć, to moim zdaniem, praca opiekunek mało ma wspólnego z przemyślaną troską o dziecko.


Pierwszy dzień mojej córki był w miarę ok, siedziała ze mną, obserwowała, kilka razy się oddaliła. Drugi to był dramat totalny, nie chciała wejść do sali i pół godziny bardzo za mną płakała. Tutaj miałam mieszane uczucia, czy nie można tego było przeprowadzić w inny sposób, ale w kolejnych dniach zrozumiałam, że nie, i że panie opiekunki naprawdę znają się na robocie.


Warto odwiedzić żłobek bez umawiania się na konkretną godzinę. Zobaczycie wtedy jak np. dzieci są szykowane na spacer, szykują się do posiłku, jak śpią czy szaleją na placu zabaw. To dość istotne i mi osobiście zapala się czerwona lampka, kiedy ktoś z góry wyznacza godziny odwiedzin na konkretny termin.

Plac zabaw placówka może być własny, może też chodzić na wydzielony plac zabaw na sąsiednim osiedlu, taki który jest ogrodzony z wymienianym piaskiem. Ważne, żeby dzieci chodziły również na spacery, bo ileż można zjeżdżać z tej samej zjeżdżalni? Do sprawy wychodzenia na dwór należy podchodzić bezkompromisowo - dzieci powinny wychodzić codziennie. Wyjątkiem jest niesprzyjająca pogoda, mróz, deszcz a także dni adaptacyjne dziecka dochodzącego w ciągu roku (żeby nie zaburzać jego bezpieczeństwa). Do mnie osobiście argument, że "dzieci trudno ubrać" albo że "zgrzeją się w kurtkach" totalnie nie przemawia i świadczy o tym, że jest za mało opiekunek lub jest ich wystarczająco, ale nie mają odpowiednich umiejętności lub są po prostu LENIWE. 


W naszym żłobku kilka razy byłam świadkiem wychodzenia i wracania dzieci z dworu, i byłam pod wrażeniem systemu ubierania/rozbierania. Świetne było też to, że zachęcano dzieci do samodzielności (oczywiście w granicach ich własnych możliwości). Moja córka po krótkim czasie sama zaczęła się ubierać, rozbierać, zakładać buty i kapcie.

W dobrym żłobku dyrekcja i opiekunki zawsze mają dla rodzica czas, odpowiedzą na wszelkie pytania, prowadzą notatki z dnia, a przy odbiorze dokładnie relacjonują co dziecko robiło od momentu przyprowadzenia 


np. Dalia spała dziś półtorej godziny, a po obiedzie ugryzła Piotrusia..;)



Dokumenty

Obowiązkowo należy sprawdzić na stronie Urzędu Miasta czy żłobek wpisany jest do Rejestru Żłobków i Klubów Dziecięcych. Jeśli jest, to na pewno ma wszelkie odbiory Sanepidu, Straży Pożarnej itp., a jeśli ma dofinanowanie, to tym bardziej. W przypadku żłobków niepublicznych bardzo ważne jest żeby spytać, czy żłobek jest członkiem Stowarzyszenia (np. Wrocławskich) Żłobków Niepublicznych. Żłobki prywatne, które nie są wpisane na listę Żłobków Prezydenta, działają nielegalnie, nie mają żadnych odbiorów, a Wydział Zdrowia, jeśli się o nich dowiaduje, zgłasza sprawę do prokuratury. Termin rejestracji żłobków minął 1 stycznia 2014 r.



Wiek dzieci w grupach

I tu znowu najlepiej, gdyby grupy były zróżnicowane wiekowo, ale jednocześnie żeby dzieci były w najbardziej zbliżonym wieku. W malutkich żłobkach powinny być co najmniej dwie grupy funkcjonujące oddzielnie - dla dzidziusiów, które nie chodzą lub dopiero zaczynają oraz dla starszaków. Grupa niemowlaczków z buszującymi trzylatkami może być kłopotliwa, chociaż słyszałam o przedszkolach Montessori, gdzie to się udaje, natomiast nie wiem nic na ich temat, więc nie będę pisać o czymś, o czym nie am pojęcia. Skupiamy się na żłobkach publicznych i niepublicznych, a w nich, gdybyśmy mieli takie grupy, mógłby być problem z bezpieczeństwem. Poza tym czym innym jest mieszana grupa 3 i 5latków a czym innym 10miesięczniaków i 2,5 latków. Te grupy wiekowe potrzebują zupełnie innego podejścia, innych zajęć, w innych porach wychodzą na dwór, śpią i jedzą.

I jedna bardzo ważna informacja - każdy żłobek niepubliczny, który otrzymał dofinansowanie ma obowiązek przyjmować dzieci poniżej 1 roku życia, ponieważ opisał to w ofercie konkursowej. Takich maluszków jest bardzo dużo, więc jeśli w żłobku mówią nam, że "nie otwierają grupy", że "jest mało chętnych", to nie zachowują się w porządku.



"Ciocie"

Czyli panie opiekunki. 


Długo nie mogłam się przyzwyczaić do tego określenia. Zwłaszcza, gdy dzwoniono do mnie ze żłobka i w słuchawce słyszałam "Dzień dobry, mówi ciocia Zosia" :) 


Jeśli w grupie znajduje się choć jedno dziecko poniżej roku, to na każde 5 dzieci powinna przypadać jedna opiekunka. Jeśli w grupie są dzieci powyżej roku, jedna opiekunka przypada na 8 dzieci. To minimum. Oczywiście wiadomo, że najlepiej, gdyby opiekunek było znacznie więcej. Dobrze też, kiedy jest pomoc techniczna.

Zapytajcie, czy opiekunki się zmieniają. Żeby się nie zmieniały - muszą mieć umowę o pracę, w przeciwnym wypadku dość często mamy do czynienia ze studentkami na umowę zlecenie...

Dobrze jest też zapytać o wykształcenie pracowników, ale ono na szczęście jest ustawowo zabezpieczone. Czy żłobek organizuje szkolenia dla pracowników? Bezwzględnie z pierwszej pomocy raz w roku! Nie raz na zawsze, tylko raz w roku dla wszystkich pracowników, nawet jeśli w placówce jest zatrudniona pielęgniarka. Udzielenie pierwszej pomocy to kwestia sekund i nie ma czasu na szukanie przeszkolonego personelu, a niedajboże jest to jedna pani, która akurat poszła do toalety lub jest na L4.

Szkolenia z rozpoznawania zaburzeń u dzieci, porozumienie bez przemocy, sensoplastyka i pedagogika zabawy - to zestaw obowiązkowy.

Dobre żłobki współpracują z psychologiem, logopedą i fizjoterapeutą - to zaplecze wczesnego wspierania rozwoju dzieci. Specjaliści przeprowadzają diagnozy, współpracują z rodzicami, prowadzą z dziećmi zajęcia oraz wspierają opiekunki merytorycznie.

Ważne, żeby zajęcia prowadzone w żłobku nie istniały na papierze i żeby nie polegały na kolorowaniu wydrukowanych obrazków przy stolikach. Dzieci chłoną całym ciałkiem i zajęcia sensoryczne, ruchowe, kulinarne, plastyczne i techniczne (jak budowanie i malowanie pociągu albo mebli z butelek) są bardzo ważne. 


Przyjrzyjcie się ścianom czy tablicom w placówce - u nas każdy kawałek jest obwieszony "twórczością" dzieci i nie są to kolorowanki, a jakieś cudaki z różnych materiałów plastycznych lub codziennego użytku.


Warto podpytać o metody pracy z dziećmi - czy opiekunki stosują behawioryzm w każdym przypadku, chwalą dzieci i mówią, że karmienie piersią powyżej roku to patologia? Tego rodzaju pytań nie zadajemy wprost, ale ważne jest, by w trakcie rozmowy czuć, że dyrektor wie co mówi. A Wy po rozmowie i zwiedzaniu placówki powinniście mieć poczucie, że zespół, który tam pracuje ma pomysł i cel.



Zabawki

Zwróćcie uwagę na to, co znajduje się w salach. Czy na jedno dziecko przypada więcej niż jedna kredka, czy jest dużo lalek, autek (znacie zasady dwulatka? Jeżeli ktoś się bawi autkiem, które mi się podoba - to jest to moje autko ;) ). Ale przede wszystkim czy to są zabawki atestowane, czy są czyste i w dobrym stanie.



Wyżywienie

Warto zapytać o certyfikat zdrowego żywienia. Naprawdę niewiele żłobków takowy posiada. Może zaczną się bardziej starać jeśli coraz więcej rodziców będzie o to pytać? :)

Musi być co najmniej 5 posiłków dziennie, dowożonych DWA RAZY DZIENNIE - jeśli catering przyjeżdża raz dziennie, w południe, to śniadanie na dzień następny ląduje w... lodówce... "Mniam".

Oczywiście najlepiej, gdyby w żłobkach była kuchnia, chociaż tych publicznych. Niestety jest coraz więcej dzieci, a taka kuchnia zajmuje pół budynku, więc sami wiecie - albo przyjmiemy więcej maluszków, albo będziemy gotować na miejscu.




"Chciałabym, żeby rodzice pytali i wiedzieli o co pytać - bo mają do tego prawo. A często przychodzą, pytają o cenę, ilość opiekunek i koniec. I aż mi serce pęka...

(...) Zawsze mówię rodzicom, że dzieci same nie potrafią interpretować rzeczywistości i tak będą widzieć żłobek, jak go widzą rodzice. Dlatego ważne jest, żeby rodzice poczuli się bezpiecznie, bo wybrali dobrą placówkę." 


Ewa Piejko, prezes Stowarzyszenia Wrocławskich Żłobków Niepublicznych

3 komentarze:

  1. Ja swoją córeczkę posyłam od września. Mam nadzieję, że będzie ok

    OdpowiedzUsuń
  2. żłobek czeka nas od września i już bardzo przeżywam to co ma nastąpić. Boję się bardzo, chociaż podskórnie czuję, że mój synek świetnie się odnajdzie, bo jest bardzo otwarty i kontaktowy. Zobaczymy jak będzie, zawsze można zmienić decyzję. Ja dodatkowo pytałam jaki mają stosunek do karmienia dziecka ( nie namawianie/ nie zmuszanie), do spania (żeby na początku spał wtedy kiedy chce i swobodnie dopasowywał się do rytmu dnia). Mam nadzieję, że dobrze wybrałam i mój synek będzie tam bezpieczny. żłobek mamy blisko domu, ale zarówno praca jak żłobek są w tym samym mieście i dzieli je odległość kilku minut jazdy samochodem.

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż nasz mały też od września rusza do żłobka. Bylismy na wizycie rozpoznawczej i wszystko wygląda bardzo ok, ale wiadomo, że dla rodziców to zawsze będzie stresujące. No, ale powoli trzeba ściagać klosz:)

    OdpowiedzUsuń