Dwie Córki

Dwie Córki

piątek, 9 stycznia 2015

Systematyczność

Oto moje postanowienie noworoczne. Jasne, że fajnie byłoby jeszcze schudnąć i zrealizować parę marzeń, ale powiedzmy sobie wprost - to też podchodzi nieco pod tytuł posta, a dodatkowo przecież co roku to powtarzam. Co roku robię to samo, tak samo, a w tym chcę coś innego, inaczej.

Za miesiąc kończy się mój urlop macierzyński. Jako przedsiębiorca nie mam prawa do wychowawczego, ale nie wyobrażam sobie oddać mojej małej córeczki do żłobka czy pod opiekę (a raczej - na wychowanie) niani. Szukam więc swojej drogi. Robię listy, spisuję za i przeciw. Milion myśli, dwa miliony pomysłów, a czasu jak na lekarstwo. Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie, ale nie sądziłam, że tak szybko.

Dalia kończy rok. Za miesiąc będę dmuchać balony i piec ciasto z jedynką na górze. Jeszcze nigdy rok nie minął mi tak szybko. Odsuwałam ten moment jak długo mogłam (k l i k), ale dziś przychodzi mi zmierzyć się z nim twarzą w twarz... 2014 był naprawdę wporzo - z kolei w 2013 jedyną dobrą rzeczą jaka mnie spotkała była ciąża. Jednak od tego momentu czasoprzestrzeń zagięła się i mam wrażenie wpadłam w czarną dziurę, gdzie pojęcie czasu, daty, godziny przestaje mieć sens, gdzie wszystko zlewa się w jedno.

Dopiero był luty, a tu kolejny styczeń za moment się skończy. Żyję w chaosie trzymanym w ryzach przez telefoniczny google calendar. Planuję przyszłość jednocześnie robiąc listę zakupów. Przewijam córkę równocześnie włączając pralkę. Zaprzyjaźniłam się z szopingiem online, bo na chodzenie po centrach handlowych zwyczajnie nie starcza dnia. Dostałam w końcu osobistą kartę Multisporta i w tym całotygodniowym zgiełku mam zamiar wyhaczyć jeszcze trzy godziny na ćwiczenia. Tyle o mnie. A gdzie czas dla córek? Starszak z pewnością chciałby po przedszkolu potaczyć czy pobiegać. Młodej na razie wystarczy cycek i patrzenie na kotki, ale fajnie by było pójść z nią popływać na bobasowy basen. 

Jak to zrobić? Jak być mamą, która ma czas dla dzieci? Jak być żoną z wyprasowaną koszulą i gorącym obiadem dla męża? Jak być kochanką z zawsze wydepilowanymi nogami? Jak przywrócić kaloryfer na brzuchu nie rezygnując tym samym z szeregu innych, ważnych spraw? Jak dbać o wszystkich przyjaciół, jak pamiętać o znajomych, jak móc zaplanować spotkania z nimi, by żaden nie czuł się pominięty? Jak to wszystko rozplanować, by mieć czyste okna i wyszorowaną łazienkę jednocześnie? Jak to jest... 

Czy chcę usiąść na kanapie i powiedzieć "nudzi mi się, nie mam co robić"? Nie. Ale o losie, proszę - ześlij mi jakiś magiczny kalendarz, który tak rozpisze tydzień, że znajdę jeszcze tą jedną godzinę na regularne pisanie postów.

20 komentarzy:

  1. Brzmi tak bardzo znajomo:).Powodzenia w rozkminianiu sprawy opieki Daliowej,ale i w znalezieniu sposobu na to jak to zrobic.I tak jestes super Mama!!! USzy do gory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie mam wyjścia, muszę rozkminić ;)

      Usuń
  2. Z czego Ty chcesz chudnąć kobieto?! :D A już poważnie to trzymam kciuki za zalezienie najlepszego rozwiązania dla Was. Co do spraw, chyba niestety część zawsze trzeba odkładać, stawiać sobie priorytety. Ale tak jak Ty chciałabym mieć czas na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochh please, sadło mam zawodowe, napisałabym, że Ci pokażę, ale może lepiej nie :D

      Usuń
  3. Kurcze,post trafiony w dziesiątkę. Ostatnio ciągle o tym myślę. Sposób na przedłużenie macierzyńskiego- wiadomy. Od zawsze marzyłam o dwójce dzieciaczków,a teraz pokryło się to z tym,że też nie wyobrażałam oddać sobie starszej córuni do przedszkola. Przy drugim wybiorę wychowawczy,to pewne ! A z resztą? Pewnie jak większość matek sobie nie radzę. Chłop pół dnia w pracy,drugie pół mam na czas z rodziną,dokończenie prac z rana, zaczęcie nowych,(remont więc +100 do zapierdolu),zakupy,ogolenie nóg (jaaasne). Połowy nie zrobię,przekładam na jutrzejszy dzień i koło się zamyka. Nie mówiąc już o pracy nad oponką i jakimś bardziej złożonymi,wyjazdowymi przyjemnościami. Może jak dzieci osiągną wiek 4+. Jak już opatentuje Pani złoty środek to ja chętnie skorzystam ;) Pozdrawiam i życzę powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no wesoło widzę - z jednej strony to fajnie, że nie jestem sama z tym rozpierdolem :D Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. oj Matko córek, jak ja Cię rozumiem :)jako matka dwóch córek również...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matki córek rozumieją się doskonale!

      Usuń
  5. Magda, jak to nie masz prawa do wychowawczego. ja od tygodnia jestem na wychowawczym przy prowadzonej działalności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowawczy, czyli zawieszenie działalności - to tak :)

      Usuń
  6. Jak znajdziesz odpowiedzi na wszystkie jak to daj znać chętnie się dowiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No toż to samo miałam napisać. Zapłacę!

      Usuń
  7. Znalazłam Twojego bloga wczoraj...w sumie to dzisiaj w nocy cierpiąc na "ciążową bezsennośč" (jeśli w ogóle takowe określenie istnieje)...przeczytałam wszystkie wpisy-tak mnie wciągnęło heh (-;
    Mnie czeka niebawem pierwszy poród, pierwsze dziecko i zaplanowałam roczny macierzyński, ale nie mając jeszcze Majki przy sobie nie wiem, jak będę miała wrócić po roku do pracy...na szczęście ten rok jeszcze przede mną. 3mam kciuki za znalezienie "złotego środka" (-: Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na pokładzie :) Chciałabym jeszcze dodać "rozgość się", ale widzę, że już to zrobiłaś ;)
      Dużo osób mi pisze, że jak tu wpadną, zaczną czytać to lecą do końca, na jednym wdechu ;) Fajnie! Cieszę się, że jesteście :* Szczęśliwego rozwiązania!

      Usuń
  8. jak znajdziesz cudowne rozwiązanie to ja tez poproszę, ja jeszcze muszę 8 godzin poświęcić na pracę zawodową. pizdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko posiądę tę wiedzę tajemną to na pewno się z Wami podzielę :)

      Usuń
  9. Nie narzekajcie na problem z końcem macierzyńskiego, bo ja dopiero mam przejechane. Macierzyński skończy się wkrótce a my na jednej pensji, która ja przynoszę. Teoretycznie mogę wziąć wychowawczy a praktycznie nie ma szans. Do pracy dojazd zajmuje mi 2 h. Wychodzę rano o 6 a wracam o 18. Życie bywa okrutne dla matek...
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och Moniko, smutna rzeczywistość :( nie ma wyjścia, trzeba sobie radzić, a kto najlepiej daje radę ze wszystkimi przeciwnościami losu? oczywiście matki! Dasz więc i TY :) Powodzenia!

      Usuń
  10. Ja marzę o godzince dla mnie, żeby usiąść spokojnie i nadrobić zaległości w książkach i filmach. Zapraszam do nas www.rzorza.blogspot.com www.facebook.com/rzorzaa

    OdpowiedzUsuń