Dwie Córki

Dwie Córki

wtorek, 3 listopada 2015

Tak, nadal karmię!

Im starsza, tym mądrzejsza

Mówią, że mądrość przychodzi z wiekiem i jest w tym trochę racji. A już na pewno jeśli chodzi o mnie i karmienie piersią. Oczywiście, że 6 lat temu wiedziałam jak ważne jest mleko matki i nastawiałam się tylko i wyłącznie na karmienie naturalne. Życie jednak zweryfikowało, a my byliśmy zbyt młodzi i mieliśmy niewielką wiedzę, żeby postawić się pediatrze w przychodni, albo skorzystać z pomocy doradcy laktacyjnego.

Gdy druga córka rodziła się w domu to właśnie cycki były moją największą masakrą. Pamiętam jak stałam pod prysznicem i lejąca się po mnie woda sprawiała ból. Byłam opuchnięta, pogryziona, z brodawkami wrażliwymi na najdelikatniejszy dotyk. Wytrzymałam tydzień. Szliśmy na spacer, powiedziałam do męża "nie wiem jak długo jeszcze dam radę". Wróciliśmy, usiadłam do komputera i wypytałam internet o doradcę laktacyjnego we Wrocławiu. Polecano wiele osób, zdecydowała cena domowej konsultacji oraz dobre spojrzenie z facebookowego zdjęcia. Tego samego dnia wieczorem przyjechała do nas Julia. Okazało się, że to był ostatni dzwonek. Podobno wyglądałam jak dziesięć nieszczęść, byłam zmęczona i wyczerpana próbami bezbolesnego karmienia. Wystarczyło tak (nie)wiele - zmiana pozycji oraz głębsze wkładanie piersi do małej paszczy. Nie powiem, żeby od razu zrobiło się kolorowo. Nadal cierpiałam, bo nadgryzione brodawki musiały się zregenerować. Trwało to kolejny tydzień, ale ja już wiedziałam, że teraz dam radę. Julia powiedziała, że za moment będę karmić jedną ręką, a drugą bawić się ze Starszakiem. Nie wierzyłam. Zmieniłam zdanie, gdy po jakimś czasie odkryłam, że to się po prostu właśnie dzieje. 

Jestem leniem

Sorry, ale taka prawda. Nie chce mi się wstawać w nocy i trzepać butelką aż wszystkie grudki znikną. Nie mam też nadmiaru kasy, żeby przygotowaną butelkę mleka wylać do zlewu, bo dzieciak jednak stwierdził, że wcale nie jest głodny i śpi dalej.

Nie mam czasu myśleć ile porcji moja córka już dzisiaj zjadła i czy aby na pewno jej nie przekarmiam. Nie odmówię jej kolejnej porcji mleka, bo na opakowaniu jest napisane 3x dziennie i koniec, a ona jest nadal głodna. Lubię zjeść czasem schabowego a czasem pączka - dlaczego bobas ma przez rok jeść dzień w dzień to samo?

Karmienie Starszaka było okupione zupą i gotowaną kurą, Pamiętam jaki opierdziel dostałam od męża gdy zjadłam dwa ciasteczka półfrancuskie z serem. Teraz od początku jem wszystko. Począwszy od porodowego rosołu, dociśniętego pierogami ruskimi, przez 4 pączki dwa tygodnie później na Tłusty Czwartek, kończąc teraz na dwóch kawach dziennie i sushi od czasu do czasu (bo częściej mnie nie stać, haha).

Karmienie piersią jest po prostu wygodne. I bardzo pomaga nam podczas zdrowotnych fiksacji.

Trzydniówka? Cztery dni bez jedzenia i picia za to z wysoką gorączką. Mleka modyfikowanego nie podaje się w takich sytacjach. Co nas uchroniło przed odwodnieniem i szpitalem? Pierś.
Rotawirus? Doba intensywnego wymiotowania. Kilka łyków mojego mleka na przemian z pawiem i biegunką. Jak wyżej. Ominął nas szpital.
Mononukleoza Starszaka? Moje przesypiające całe noce dziecko nagle zaczęło budzić się po kilka razy i domagać się piersi. Dlaczego? Dzieci są mądre - wierzę, że ona wiedziała, ze potrzebuje ochrony. Trwało to kilka dni, w trakcie największego ataku choroby. Przeszło, gdy tylko Olga poczuła się lepiej. Dalia nie zachorowała.

Karmię swobodnie

I naprawdę ulewa mi się, gdy czytam w internecie jak "ohydne" jest karmienie piersią. Gdy piszą w ten sposób inne matki. W naszym społeczeństwie trzeba odczarować tak wiele rzeczy, że aż niewiadomo od czego zacząć!
Poród? Ble. Cycek? Fuj. Noszenie w chustach? Sekta. BLW? Pogięło cię.

Podczas całej naszej mlecznej drogi nie zdarzyło mi się "wywalić cyca" publicznie. A karmię wszędzie! W supermarkecie, w parku, na placu zabaw, u znajomych, na konferencjach, w rynku, w urzędzie. Nie widziałam również żadnej matki, która by zdjęła bluzkę i czekała na postronnych obserwatorów. Nie wiem skąd taki obraz karmienia bierze się w głowach ludzi.

I naprawdę - to, czy karmisz piersią czy odciągniętym mlekiem, czy mlekiem w proszku, to nie jest miarą miłości do Twojego dziecka. Serio. To nie definiuje Ciebie jako matki, to nie sprawia, że jesteś lepsza czy gorsza. Tak trudno to pojąć?

Starszą córkę karmiłam piersią/mieszanie/mlekiem modyfikowanym. To czyni ze mnie matkę lepszą, czy gorszą? Czy to naprawdę jest sprawa, którą można zmierzyć i ocenić? NIE. I dopóki to do nas, matek, nie dotrze, nadal będziemy się obrzucać błotem w internetach, w komentarzach, na fejsbukach i innych forach.

A ja nie byłam ani lepsza, ani gorsza. Byłam najlepszą mamą jaką mogła mieć moja córka. A to, że byłam nieświadoma to inna sprawa. Teraz jest inaczej. Bo dziś wiem, że mogę zrobić to lepiej.

Odczarować!

Wszystkie społeczne kampanie robią robotę. Małymi kroczkami do celu poprzez Lepszy Poród, Krainę Mlekiem i Miłością Płynącą, #nicminiewisi czy nawet tak oczywistą sprawę jaką zajmuje się Kolejkowa Rewolucja. Ja biorę udział w każdej z nich. Bo to są nasze fundamenty. Nasze, jako społeczeństwa, nasze jako rodziców, nasze jako zwykłych ludzi. I tylko my, zmieniając siebie, możemy zrobić krok naprzód. 





Zdjęcia autorstwa Haliny Hermanson dla Krainy Mlekiem i Miłością Płynącej wykonane w Lublińcu.

*Dalia na zdjeciu grupowym karmi się kromką chleba, wybaczcie :)

17 komentarzy:

  1. Na Google jestem Jeszcze jako mama Tosi :D ale <3 :%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, a Ty to chyba pierwszy raz tutaj :D :*

      Usuń
  2. Ja też "nadal karmię", choć nawet będąc w ciąży nie spodziewałam się, że to tak będzie i zgadzam się z Tobą pod każdym względem. Już nie chodzi o te wszystkie zdrowotne aspekty, ale ja nie wyobrażam sobie wstawać w nocy i majstrować przy mm.
    Przy okazj super foty. Szkoda, że w mojej okolicy nie ma żadnych akcji karmiącej czy noszącej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie spodziewałam się, że można tak długo karmić!!! szok :)
      Asiu a skąd jesteś?

      Usuń
  3. Kurcze, uwielbiam Pani bloga! Sama mam 21 lat. Karmiłam 8,5 miesiaca i mimo tego, że ulana po pachy mlekiem, czasem bez opcji wyjścia do toalety bez dziecka przy cycu... -tak to był najpiękniejszy czas! Ale nie o tym chciałam. Mam dużo znajomych, które świadomie lub mniej zdecydowały się na dziecko i jestem w szoku. Jedna karmi piersią, naszpikowana mitami : "Bo dziecko się nie najada, bo dieta matki karmiącej... ". Nosz do porzygu te gadki. Moja Córa bite 4 miesiące miała kolki, nieważne czy zjadłam schabowego czy faszerowałam się drobiowym, "cienkim" rosołkiem.
    Te matki, ktore znam, uważające kp za ohydne nigdy nie zrozumieją więzi jaką wytworzyła się między mną, a dzieckiem. Nazywają mnie matką polką, zdziadziałą, bo nie podrzucam dziecka byle komu żeby pójść na impreze i napić się wódki, po czym dwa dni trzezwieć, a na trzeci przypomnieć sobie o dziecku. Uważają, że jestem nawiedzona, bo uważam, ze to zasługa mojego mleka, że moje dziecko nie było ani razu chore przez 1, 5 roku. Nie mówiąc już o noszeniu (bo przecież już taka "krowa" duża i ciężka), o samodzielnym jedzeniu i daniu wyboru (bo wyrodna matka. Dziecko "żre" wszystko,no i przecież ubrudzone), nie mówiąc już o tym, ze nie czytam poradników co dziecko powinno miesiąc po miesiącu i nie odnoszę płaczącego do łóżeczka w środku nocy, tylko tulę, całuję i pozwalam zostać do rana.
    A słowa, że gdyby mogły cofnąć czas to by się nie starały, bo dziecko to tylko zawadza.
    Nie idealizuje, nie mówię, że to wina modyfikowanego, ale... eh. Ciemnogród z mojej czy ich strony?
    Przepraszam za długi spam, ale no, musiałam!
    Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga, mm tu nie ma nic do rzeczy. To dojrzałość do rodzicielstwa.

      Usuń
    2. D. To wynik małej świadomości i zamknięcia na wiedzę. Łatwiej i wygodniej jest powtarzać latami/pokoleniami utrwalone schematy, bo zawsze znajdzie się sojuszników. Brawo dla Ciebie, tak trzymaj :)

      Usuń
    3. och, kochane, jak piszecie mi TAKIE rzeczy to nie bądźcie anonimowe <3
      a Aga Radoshe dobrze podsumowała - dziękuję :*

      Usuń
  4. Magda, jakie Ty masz śliczne dołeczki w policzkach :)))))
    Świetny post! Już to chyba pisałam, ale odwalasz dobrą robotę. Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, to nie dołeczek to blizna... jako dziecko przewróciłam się i rozdarłam policzek ;)
      dołek robi się tylko z prawej.
      ściskam też! i czekam na relację z Rzymu :*

      Usuń
  5. Pięknie to napisałaś :)
    Ja karmię aktualnie dwójkę - synek 2 lata i córeczka 8 mies :D Dokarmiałam synka w ciąży mm i nigdy więcej. To wstawanie w nocy, żeby zrobić butelkę to jakaś totalna masakra. Najwygodniejsze, zawsze pod ręką, zawsze ciepłe i świeże :) I za darmo - a najlepsze rzeczy są przecież za darmo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie takie coś przeczytać, wiem, że są osoby które "jeszcze" karmią. Ja karmię ponad rocznego syna, siostra juz niedługo dwuletnią córkę, a w rodzinie już jest nagonka na nas...jak to? Dlaczego? Jeszcze? Ile jeszcze masz zamiar ? Takie duże dziecko przy piersi ? Oj Panie daj mi cierpliwość na tych wszystkich co nie rozumieją. Super artykuł. Pozdrawiam wszystkie mamy karmiące. Kasia Cendrowska

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak ja też nadal karmię i wiesz co: i ja i córka jesteśmy dzięki temu szczęśliwe! A jeśli komuś to przeszkadza to sorry ale to jego problem

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też nadal karmię :-) 22 m-ce i im dłużej tym bardzien się tym ciesze i utwierdzam w przekonaniu że warto. Owszem, napotykam nieprzychylnych, nieuświadomionych, zdziwionych, rzadko tych oburzonych, często bywamy w miejscach publicznych ale nie zdarzyło mi się "swiecić cyckami" ani nigdy nikt nie musiał czuć się skrępowany :-) Szczęśliwe jestesmy bardzo, dziecku słuzy, córcia nie mało choruje, w zasadzie tej jesieni dopiero, a przez pierwsze 1,5 roku nic prócz katarku i 1-dniowej jelitówki ;-) rozwija się prawidłowo mimo urodzenia w 32 tc, pięknie mówi - nigdy nie uzywała smoczka, je raczkami, brudzi się, próbuje wszystkiego co na stole i wybiera co zdrowsze, a do jedzenia nikt jej nie zmusza, jak ma gorszy dzień to "wisi" na cysiu i nic nie robimy sobie z tekstów, że "musi" zjeśc obiad, bo cyckiem sie nie naje, gardzi kaszkami i wszystkim co "udaje" mleczko, dla niej mleko to tylko to które płynie z cysia :-) i nie wypbrażam sobie bym mogła jej to odebrać :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, cieszę się! Cieszę się, że coraz więcej (?) dzieci jest karmionych piersią dłużej, niż te "magiczne" 6 miesięcy, po których mleko zamienia się w wodę (dobrze, że nie w wino :p ).
    A zdjęcia...Jej! Przecudne!

    OdpowiedzUsuń